NIESIOŁOWSKI: JASNĄ GÓRĘ NALEŻY BOJKOTOWAĆ TAK JAK WAWEL Z OCZYWISTYCH POWODÓW

Stefan Niesiołowski
Schody donikąd
10-tego kwietnia 2018 roku został w Warszawie odsłonięty dziwaczny pomnik teoretycznie poświęcony ofiarom wypadku komunikacyjnego pod Smoleńskiem w 2010 roku, a faktycznie pisowskiej władzy nad Polską. PiS bowiem był wykonawcą tego dzieła, organizatorem uroczystości, kontrolerem przy wejściu i beneficjentem. Zwracała uwagę minimalna liczba ludzi obecnych, pusty plac. Obok wojska, policji, pisowskich aparatczyków i osób obłowionych na dobrej zmianie, praktycznie nie było nikogo. Co pokazała miedzy innymi reżimowa telewizja, albo celowo, albo przez niedopatrzenie, za co najpewniej ktoś poniesie konsekwencje. 
Nie jest istotna sama szkaradność tego monumentu, bo pod tym względem konkurencja smoleńskich pomników i tablic jest bardzo silna, ani to, że w mediach padają zarzuty o plagiat z jakiegoś niemieckiego dworca, ważniejsze jest to, że nareszcie zakończyły się pisowskie miesięcznice będące spektaklami nienawiści i szyderstwa z religii. Krzyż bowiem był w nich wykorzystywany do apoteozy kłamstwa i agresji, a twierdzenie, że chodzi o modlitwę za zmarłych brzmiało jak szyderstwo i bluźnierstwo. W każdym razie nareszcie jednej głupoty mniej, a ponadto zwraca uwagę postępująca degradacja Macierewicza. Już nie odgrywał głównej roli jako kapłan smoleńskiej religii i stróż świętego wraku. Stał jako jeden z wielu pomocników Kaczyńskiego, a następnego dnia ogłosił kolejne elementy absurdalnej teorii o wybuchu, chociaż zastrzegał się, że nie mówił nigdy o „zamachu” Co jest o tyle absurdalne, że wybuch bez zamachu przy jednoczesnej dotychczasowej retoryce antyrosyjskiej i potępiającej „smoleńskich morderców, zdrajców, fałszerzy itp.” delikatnie mówiąc nie trzyma się kupy. Jeszcze ciekawsze jest to, że reżimowa telewizja nie nadała wywodów komisji smoleńskiej i generalnie przemilczała udział głównego kapłana smoleńskiego wyznania wiary. Wywody Macierewicza były powtórzeniem tego co jego komisja miała do powiedzenia do tej pory, a nowym elementem był chyba tylko mocniej eksponowany udział zagranicznych „ekspertów”, którzy najwyraźniej znaleźli sobie dobry sposób na branie polskich pieniędzy, które tak samo jak w przypadku cesarza Wespazjana – non olet. 
Pomnik na placu Piłsudskiego będący faktycznie samowolą budowlaną i nielegalnie postawiony zostanie tak jak inne relikty dyktatury wywieziony do Kozłówki, chyba, że Warszawiacy będą chcieli zademonstrować miłość do Ukochanego Naczelnika i wyrażą swój stosunek na miejscu. Obecnie pomnik zaraz po odsłonięciu jest pilnowany dzień i noc przez umundurowanych policjantów, nieznana jest liczba tajniaków. Świadczy to o dobrym rozeznaniu nastrojów i powszechnym uwielbieniu dla Jarozbawa. Trochę podobna była sytuacja w 1968 roku, gdy zrzuciłem tablicę Lenina na Rysach, to żołnierze i cywile spisywali od tego czasu wszystkich turystów, którzy skręcali czerwonym szlakiem na Rysy, co zdaje się nie uchroniło następnych tablic Lenina przed podobnym losem jaki spotkał tę pierwszą. Zdumiewające jest i inne podobieństwo. Widziałem makietę pomnika Lecha Kaczyńskiego i jest on uderzająco podobny pod względem sylwetki ułożenia nóg, ogólnej postawy do Włodzimierza Illicza w Poroninie, którego razem z kolegami z Ruchu i moim bratem Markiem usiłowałem w czerwcu 1970 roku nieudolnie wysadzić w powietrze i spalić przy okazji znajdujące się obok muzeum tzw. akcja SRUL (Setna Rocznica Urodzin Lenina). Teraz informuję pisowców, że nie będę podejmował tego rodzaju działań, poczekam na upadek rządów PiS-u czyli na Wolną Polskę i z satysfakcją odprowadzę pomnik największego prezydenta wszechczasów do Kozłówki. Jest jakieś splątanie dróg Lecha Kaczyńskiego i Lenina i nie chodzi tylko o podobieństwo pomników. W pracy doktorskiej późniejszy faktyczny przywódca „Solidarności” i wielki mąż stanu obficie cytował dzieła Lenina co świadczy o dużej erudycji tego naukowca. 
Rozpoczyna się sezon zatrzymań i zarzutów prokuratorskich wobec polityków opozycji, przy jednoczesnym uchwaleniu ustaw sądowych likwidujących niezależność sądów i czyniących z Polski państwo, gdzie o wyrokach decyduje partia rządząca jak w dyktaturach. Jest to naplucie w twarz Polakom i naigrywanie się z Unii Europejskiej. Panowie Timmermans, Juncker i inni politycy demokratycznego Zachodu, kiedy skończycie ten spektakl pisowskiej pychy i kłamstwa i wreszcie powiecie dość tego? 
Na Jasnej Górze miał miejsce zjazd nacjonalistów i rasistów, którzy mają w swoim dorobku hitlerowskie gesty i rasistowskie hasła (Polska biała). Czcigodny przeor klasztoru o. Marcin Waligóra na protesty, że wspiera ludzi pełnych nienawiści, a więc działających niezgodnie z chrześcijaństwem, odpowiedział „Klasztor jest otwarty dla wszystkich”. Tak wygląda w najczystszej postaci faryzeizm uczonych w Piśmie. Jasną Górę należy bojkotować tak jak Wawel z oczywistych powodów.

Stefan Niesiołowski

Komentarze:

Najnowsze:

Najlepsze: