Jurek Owsiak: Nikomu tego nie życzę...

Nikomu tego nie życzę 

Mail z dzisiaj: „Panie Jurku, co roku wspieram WOŚP. Dokładnie tydzień temu umarł mój tato w hospicjum w Rzeszowie, które było wyposażone w sprzęt Fundacji. Chciałabym bardzo podziękować za Pana serce i przede wszystkim siłę w tych <<dziwnych>> i <<nieprzychylnych>> czasach”. Te krótkie trzy zdania podpisane imieniem autora. 

Druga wiadomość, także z dzisiaj – Fundacja WOŚP nominowana do Pokojowej Nagrody Nobla. Bardzo to miłe, ale zajęci jesteśmy masą naszej roboty i w tym roku po prostu tylko i wyłącznie odnotowujemy ten fakt.

Kolejny mail - od Romka, który chce wpaść do nas z 12 kilogramową skarbonką swoich dzieci. Zbierały dla Orkiestry, a sam Romek po ogromnych perypetiach zdrowotnych (białaczka) już wyszedł na prostą. Przypomniał, że niemal 20 lat temu współpracował z Orkiestrą jako wolontariusz. I Cały szacunek dla nas przeniósł na swoje dzieci. 

Najlepszą opowieść trzymam na koniec. Powiatowe miasteczko ze szpitalem, w którym jest sprzęt przekazany przez WOŚP wartości 600 000 zł. Także tutaj od wielu lat gra fantastycznie Orkiestra. Radna z tego miasteczka, reprezentująca PiS, pisze na swoim Facebooku: „ludzie, ludzie, nie dajcie się wykiwać. Orkiestra to jedno wielkie oszustwo, to wielka ogromna ściema”. Przywołuję tekst swoimi słowami, bo odczytaliśmy go chórem i na głos. Radna mało że wie, ale także jest pewna swojego. Otóż jej zdaniem sprzęt jest naszą własnością, trochę popracuje w szpitalu, potem go odbieramy – sprzedajemy, a pieniądze kitramy do kieszeni. A w zasadzie to ja. Radna sprawdziła to w paru miejscach i jak dalej napisała: nie byłam wszędzie, ale w tych paru miejscach to co piszę, to prawda. A jak jest cząstka prawdy to wszystko jest prawdą. 

Głupoty radnej wychwycił ktoś w miasteczku powiatowym i najnormalniej w świecie złożył zawiadomienie o tych oszczerstwach, a policja zrobiła rzecz podobną do sprawy, która miała miejsce na Przystanku Woodstock, kiedy w moim utworze muzycznym pojawiły się niecenzuralne słowa. Spisała protokół, przyjęła zawiadomienie, a następnie zawiadomiła Fundację z krótkim pytaniem: czy Pan Owsiak jest tymi słowami dotknięty i pokrzywdzony. I na to pytanie nie tylko ja, ale my wszyscy odpowiedzieliśmy: tak, czujemy się dotknięci i pokrzywdzeni. Teraz czekamy czy sprawa będzie toczyła się dalej, z urzędu. Czas pokaże. 

Nie mam, czy nie mamy żadnego focha, aby wyjaśnić, że sprzęt który kupujemy należy do szpitala. Chociażby z tego powodu, że jest serwisowany, musi mieć swojego właściciela i trudno, żeby Fundacja była właścicielem blisko 50 000 urządzeń w szpitalach w całej Polsce. Sprzęt nigdy nie był naszą własnością. Za to w umowie mamy zapis, że kiedy likwiduje się szpital albo oddział, to mamy wpływ na dalsze losy przekazanych urządzeń. Czyli, że to, co dalej się z nimi stanie, musi być konsultowane z nami. I na takie formalne pytania zawsze odpowiadamy. Cała reszta kosmicznej wyobraźni pani radnej pozostaje już w sferze wyjaśnień policyjnych, a wręcz prokuratorskich.

Dla większości Polaków 26 lat naszych działań to dotykalność Orkiestry, nawet przez tak tragiczne przeżycia jak śmierć bliskiego, czy choroba i walka o życie i zdrowie najbliższych. Są jednak tacy, którzy tę dotykalność próbują podważyć. Takie jest życie i chyba można powiedzieć, że jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Chociaż czasem totalnie nas zadziwiają takie wybryki kosmicznej głupoty, której nikomu nie życzę.

Komentarze:

Najnowsze:

Najlepsze: